16 stycznia 2017

crossroads of fate (Wątek grupowy: Kaegan, Arwen, Denys)

Co działo się do tej pory?
Kaegan Norrey, wasal wilczego rodu z Północy, niedawno otrzymał ważne polecenie od swego suwerena. Oszczędny w słowach Rickard Stark, który nie zwykł spowiadać się z każdego kroku przed byle sługą, powierzył mu ważny list o treści poufnej i dla Jona Arryna przeznaczonej. Wyruszył tedy, aby przekazać list w powołane a odpowiednie ręce...a po drodze natknął się na kłopotliwą niespodziankę, zwaną też górskim klanem Spalonych. W czasie walki został ranny i zmuszony był zatrzymać się pod gościnnym dachem pani Arwen Waynwood, siostrzenicy sławnego lorda z Orlego Gniazda. Ponieważ zaniepokoił ją fakt, że ser Kaegan został właśnie teraz posłany do jej wuja (i że młody rycerz wspomniał o turnieju w Harrenhal mogącym mieć związek z listem), postanowiła złożyć Jonowi wizytę (przy okazji pełniąc rolę przewodniczki dla Norreya). Rycerz i dama, którą eskortował, spędzili dwa miłe dni na dworze Arryna, jednak ich ścieżki jeszcze się nie rozłączyły - oboje zmierzają bowiem do Krwawej Bramy, gdzie mają coś do załatwienia; Arwen chciałaby wyjaśnić parę spraw, a Kaegan ma wyznaczone spotkanie z pewnym człowiekiem. Niespodziewane spotkanie, do którego dojdzie, zmusi rycerza z Wolfswood do powrotu do przeszłości, ale i sprawi przyjemność pięknej pani z Ironoaks... 

(Kolejność odpisywania: Kaegan - Arwen - Denys, zacznę, jak tylko dostanę od Was odpowiedź na e-maila!)

3 komentarze:

  1. Kaegan Norrey25 marca 2017 17:08

    Podróż trwała dość długo, ale była niezbędna - podczas pobytu u Jona Arryna, gdzie Kaegan leczył swoją nieszczęsną nogę, zranioną podstępną strzałą Spalonych (niech ich Inni porwą!), do jego osoby dotarł giermek służący u pewnego rycerza. Przekazał on mu pewną ważną wiadomość, która głosiła, że jeżeli nie wyruszy natychmiast w drogę powrotną na Północ, jego siostrze zagrozi niebezpieczeństwo. Jakie to miało być niebezpieczeństwo, list nie precyzował, Kaegan jednak nie miał zwyczaju zamykać oczu na to, co wiązało się ze sprawami jego rodziny, a szczególnie z losem jego siostry. Najmłodsza, niewidoma, a do tego panna na wydaniu - jak tu nie dbać o Nathaleyę? Tym bardziej, że na rodzinę z Rainsdrop czy męską linię Norreyów nie zawsze można było liczyć. Targany niepokojem rycerz z Wolfswood zdecydował się więc na powrót, a że było mu po drodze, zaoferował się lady Arwen, że przez część drogi będzie ją eskortował. Nie była to zbędna ostrożność, zważywszy, że w tych czasach niewiele było dróg, które uznawało się za absolutnie pewne. Wprawdzie siostrzenicy Jona Arryna towarzyszyło sześciu jej własnych zbrojnych, ale każdy dodatkowy miecz był dobrze widziany, prawda? Zresztą tak, czy owak, część drogi musieliby jechać razem, bo i nie było innego traktu łączącego Wolfswood z Orlim Gniazdem.
    Tak więc oto Kaegan jechał na swoim srokaczu przy boku pięknej pani Waynwood, za nimi trzymali się zaś w pewnym oddaleniu Petyr, giermek, i zbrojni. Silver biegł obok konia Kaegana, zadowolony z siebie, od czasu do czasu poszczekując z cicha lub mrużąc ślepia od światła.
    -Mamy dziś piękną pogodę, pani. Jeżeli Starzy pozwolą, niedługo zatrzymamy się gdzieś na nocleg, a rano ruszymy w dalszą drogę.-zwrócił się z należnym szacunkiem do swej towarzyszki. Zbrojni, którzy już zdążyli w czasie podróży zaprzyjaźnić się z wesołym giermkiem, śpiewali teraz pieśń, której fragmenty - jak podejrzewał Kaegan - opuszczono ze względu na bardzo nieprzyzwoite wyrażenia. Uśmiechnął się lekko na samą myśl. Gdyby byli sami, tylko w męskim towarzystwie, zapewne przypomniałby sobie jedną z tych ballad, w których w oszczędnej, ale eleganckiej treści ukryto aluzje do historii miłosnych sławnych kobiet z Północy - zimnych, niezdobytych niczym górskie twierdze, ale w ramionach odpowiednich mężczyzn pięknych i oferujących wiele cennych rzeczy: majątek, piękno, rozsądek, a nierzadko i koneksje. Arwen wydawała się być inna: delikatna, eteryczna, nieco tajemnicza, a jednocześnie godna miłości. Nie zamierzał jednak czynić niczego, czego nie dałoby się podciągnąć pod kategorię oddawania hołdu damie ze szlachetnej rodziny; Arrynowie nie byli wszak rodem, który chciałby do siebie zrażać. Nie było sensu przyciągać wzroku wielkich zachowaniem, które naruszałoby powszechnie akceptowane normy.
    Popędził konia, zmuszając go do przyspieszenia kroku. Kiedy wyjeżdżali, strażnicy przy bramie mówili coś o jakimś klanie górskim, który lubił atakować nocą nieostrożnych podróżnych i ich rabować...a niebo właśnie pokrywało się szkarłatem zachodu. Jeśli coś miało się stać, Kaegan wolał zachować ostrożność.
    -Pospiesz się!-rzucił nieco głośniej, niż powinien, w stronę swego giermka. Ten, jakby uderzony między oczy, natychmiast popędził konia ostrogą w bok.

    Kaegan

    OdpowiedzUsuń
  2. Arwen nie dopytywała się o szczegóły, dla których Kaegan postanowił szybciej wrócić do domu – wiedziała jedynie tyle, że miało to związek z treścią wiadomości, którą otrzymał w Orlim Gnieździe, a którą nadano z dalekiej Pół nocy. Ponoć chodziło o jakieś sprawy rodzinne. W każdym razie, szlachetny rycerz z górskich klanów wypełnił swoją powinność i nic nie stało na przeszkodzie, aby udał się w drogę powrotną. Podobnie jak i Arwen, która lada dzień oczekiwała powrotu swojego męża. Należało przygotować Księżycowe Bramy na powitanie ich prawowitego kasztelana, więc jak tylko powrócili z Orlego Gniazda do jej zamku, od razu zabrała się do pracy… niemniej jednak, ostatniego wieczora pobytu ser Norreya w jej zacnym domu, i ona otrzymała pilne zawiadomienie. Sokół dostarczył krótką notkę od dowódcy Krwawej Bramy, która zawierała prośbę o jak najszybsze stawienie się głównego zarządcy, czyli kasztelana. Ponoć chodziło o jakieś ważne sprawy dotyczące obronności. List od dowódcy nie zawierał wielu konkretów, jednak Arwen poniekąd zrozumiała, że on i jego ludzie pochwycili kogoś, kogo podejrzewali o szpiegostwo. Na więcej informacji mogła liczyć jedynie na miejscu. Nie miała więc większego wyboru. Musiała wyruszyć jak najszybciej i sama zająć się tą sprawą. Czekanie na powrót Denysa mogło się przedłużyć, a dowódca Krwawych Bram potrzebował bezpośrednich wytycznych. Zresztą, Arwen nie mogła zignorować tak ważnej prośby. Oznajmiła ser Kaeganowi, że ona i jej ludzie dotrzymają mu towarzystwa, choć tak naprawdę nie musiał się obawiać o swoje bezpieczeństwo. Między Krwawymi Bramami a jej domem wiodła dość bezpieczna trasa. W tych rejonach nie występowały żadne górskie klany – a przynajmniej od wielu, wielu lat nie słyszano o takich przypadkach. Dlatego Arwen nie czuła potrzeby, aby zabierać ze sobą więcej niż sześciu zbrojnych, co i tak uważała za sporą ekstrawagancję. Zazwyczaj wystarczył jej Gerold, jej osobisty towarzysz… Niemniej jednak nie miała już czasu zmieniać wytycznych swojego dowódcy straży. Następnego dnia wsiadła na swoją nieodstąpioną klacz (ciesząc się w duchu, że tym razem czeka ją mała odmiana od powolnych mułów) i ruszyła w drogę. Poranek był dość mroźny, jednak im wyżej wschodziło słońce, tym cieplej się robiło. Arwen z przyjemnością wystawiała twarz ku rozgrzewającym promieniom, ciesząc się ostatnimi chwilami względnego spokoju. Noga ser Kaegana zdążyła się już zagoić i nie musiała się przejmować jego stanem zdrowia, ani tym czy podoła wysiedzieć w siodle przez cały długi dzień – bo właśnie tyle zajmowała droga od Księżycowych do Krwawych Bram. Zrobili dwa krótkie przystanki, podczas których napoili konie i sami coś zjedli, jednak zarówno jej jak i jej towarzyszowi zależało na jak najszybszym dotarciu do celu. Za niespełna godzinę, może półtorej, ujrzą skromne choć wysokie bliźniacze wieże Krwawych Bram, gdzie ser Kaegan pewnie przenocuje, a następnego dnia uda się w dalszą podróż. Wydawał się zadowolony z perspektywy szybszego powrotu do domu, i trudno go było za to winić. Arwen również pragnęła znaleźć się z powrotem w Księżycowych Bramach. Miała tam wiele do zrobienia.
    — Owszem, aura nam dzisiaj sprzyja. Podobnie jak warunki podróży, ser — Przyznała, skłaniając lekko głowę. Kaptur, którym okryła ciemne włosy zafalował łagodnie na wietrze — Przyznaję, że upodobałam sobie odcinek pomiędzy moim domem a Krwawymi Bramami. To wyjątkowo malownicza trasa… i bezpieczna — uśmiechnęła się nieznacznie, posyłając mu spokojne spojrzenie — Jeśli utrzymamy obecne tempo, to powinniśmy dotrzeć do celu jeszcze przed zapadnięciem zmroku. Mam nadzieję, że reszta twej podróży na Północ przebiegnie równie gładko, jak ta dzisiejsza… — bo za Krwawymi Bramami czyhało znacznie więcej niebezpieczeństw. W każdym razie tak jej się wydawało. Nie mogła podejrzewać, że już niedługo wydarzy się coś, co zupełnie odmieni jej punkt widzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [ Pozwoliłam sobie poprawić tylko ten fragment o długości ich podróży, bo zgodnie z kanonem z Księżycowych Bram do Krwawych Bram podróżuje się cały jeden dzień, więc nie musieli nigdzie zatrzymywać się na nocleg :) ]

      Arwen Waynwood

      Usuń