28 maja 2017

The fallen star


lady Ashara Dayne
261 rok po lądowaniu aegona — młodsza i pierwsza siostra lorda Starfall — towarzyszka księżniczki Elii Martell — panna na wydaniu — najpiękniejsza kobieta siedmiu królestw

Arthur był zawsze wspaniałym bratem. Już od najmłodszych lat spełniał każde życzenie Ashary, bez względu na to, jak absurdalne by nie było. To on wykradał jej ulubione ciastka z kuchni, nawet jeśli potem musiał tłumaczyć się przed ojcem, i pomagał jej wspinać się na mury Starfall, by stamtąd oglądać zachody słońca. Nigdy nie pozwolił, by wypadła przez okna wieży Palestone Sword prosto w odmęty Morza Letniego, gdy wychylała się mocno za parapet, by przyjrzeć się ogromnymi falom obijającym się o skały. To on zawsze plótł najładniejsze warkocze i Ashara wciąż pamięta, jak przyjemnie i bezpiecznie się czuła, gdy palcami przeczesywał jej długie, lśniące włosy. Inni bracia na jego miejscu nigdy nie wzięliby do ręki szczotki, ale Arthur zawsze znajdował chwilę między treningami, by stworzyć na głowie siostry najprawdziwsze arcydzieło. Tylko jemu Ashara potrafiła wyznać swoje największe marzenia: gdy siedzieli razem w najmniej uczęszczanych miejscach Starfall, opowiadała mu, jak bardzo chciała podróżować i odkrywać nowe lądy. Arthur zawsze się wtedy śmiał, że jej mężem powinien zostać pirat, by razem mogli panować na morzach i oceanach, ale ona mu to wybaczała, bo on jako jedyny zawsze zapewniał ją, że świat jedynie czeka, aż odkryje wszelkie jego sekrety. Ze wszystkich ludzi na ziemi to właśnie Arthur zdobył jej bezgraniczną miłość i uwielbienie oraz stał się ideałem brata i rycerza. Ashara nigdy, nawet w najśmielszych snach nie przypuszczała, że stanie się również jej przekleństwem.
Arthur był zawsze wspaniałym bratem. Co chwila wysyłał jej długie listy, opisując życie na dworze i swoje obowiązki, jako rycerza Gwardii Królewskiej. Ona za to opowiadała mu, jak wyglądała codzienność na Smoczej Skale, jak uroczym dzieckiem była mała Rhaenys i jak bardzo tęskniła za Starfall i rodzicami. Chociaż dzieliły ich dziesiątki mil, Arthur wciąż pozostawał osobą najbliższą sercu Ashary. W każdej wiadomości zapewniał ją, że już niedługo zabierze ją w podróż po całym świecie, bo doskonale wiedział, jak bardzo o tym marzyła. To on swoimi listami potrafił momentalnie poprawić jej humor i uśmierzyć ból po stracie rodziców. Również on, jako jedyny, zdawał się rozumieć jej smutek i irytację, bo przecież jej życie miało wyglądać całkowicie inaczej. Jednak żadne z nich nie zdołało przewidzieć tragicznego wypadku, w wyniku którego lord i lady Dayne stracili życie, ani chaosu, który potem zapanował. Rola dwórki księżniczki Elii miała być okazją dla Ashary do rozpoczęcia całkowicie nowego okresu w jej życiu, oderwania się od Starfall i znalezienia męża, ale po raz kolejny wszystko poszło nie po ich myśli. I tylko Arthur wiedział, jak obco jego siostra czuła się na Smoczej Skale oraz jak bardzo chciałaby powrócić do tych beztroskich czasów ich dzieciństwa.
Arthur zawsze był wspaniałym bratem. A ona, jakkolwiek by się nie starała, już na zawsze pozostanie w jego cieniu. Czasem, gdy siedziała sama w swojej komnacie i patrzyła na nocne niebo usiane tysiącem gwiazd, zastanawiała się, czy kiedykolwiek dla Westeros stanie się Asharą Dayne. Niegdyś bycie siostrą Arthura napawało ją dumą, teraz jedynie wywoływało bolesne ukłucie zazdrości. Nigdy nie pragnęła, by postrzegano ją przez pryzmat brata; a jednak, gdziekolwiek by się nie pojawiła, słyszała, że była siostrą ser Arthura Dayne'a. Nie lady Dayne, nawet nie Asharą, tylko siostrą ser Arthura Dayne'a. Przestała się łudzić, że któregoś dnia stanie się kimś więcej i tylko czasem miała wrażenie, że już wychodziła z cienia brata i stawała sobą. Zaraz jednak słyszała kolejną osobę mówiącą, że Arthur Dayne miał naprawdę przepiękną siostrą i wszelkie jej złudzenia pękały. Bo przecież tym właśnie była: kobietą znaną tylko dzięki swojej urodzie i niezwykle uzdolnionemu bratu. A ona wolałaby być brzydka i znana za swoją ciężką pracę niż z powodu legendarnej wręcz sławy Arthura.
Arthur zawsze był wspaniałym bratem. A ona musiała być paskudną siostrą, skoro tak bardzo zazdrościła mu jego życia.

więzi

———————— od autorki ————————
Dzień dobry, to znowu ja. Mam wrażenie, że troszkę wykorzystałam Asharę, ale potrzebowałam pani ze sławnym i uwielbianym bratem. Sam pomysł na postać pojawił się podczas rozmowy z koleżanką, w której zastanawiałyśmy się, jakie to byłoby uczucie, mieć brata, którego wszyscy znają i lubią. Cóż, wniosek z rozmowy widać tam powyżej. Wiem, że moja wersja Ashary mocno odbiega od tego, jak zazwyczaj się ją przedstawia, ale mam nadzieję, że i tak ją polubicie. Na zdjęciu przepiękna Rachel Weisz.